Wednesday, August 20, 2008

Niebezpieczni przemęczeni

Aż 57% Polaków, którzy wzięli udział w naszej ankiecie, stwierdziło że zdarzyło im się zasnąć prowadząc samochód. To szokujący wynik. Ankietowani najczęściej tłumaczą, że zasnęli wskutek przemęczenia pracą lub “zarwania” nocy ze względu na pracę.

Nigdy nie zasnęło przed kierownica 43% osób głosujących w ankiecie. Inspekcja pracy alarmuje - do wypadków dochodzi już nie tylko na skutek pijaństwa, ale również w wyniku przepracowania.

Potwierdzają to internauci, którzy wypowiadają się na forach.
Dionizes: Musiałem skończyć raport i zostałem dłużej w pracy. Byłem zmęczony, ale nie było rady. Gdy wsiadałem do samochodu chciało mi się spać, ale przecież nie będę spał w firmie. Jak najszybciej chciałem być w domu. Ruszyłem. W pewnym momencie po prostu zamknęły mi się oczy. To może trwało sekundę, szybko się ocknąłem. Pamiętam tylko tyle, że głową stuknąłem w boczną szybę i minimalnie skęciłem w lewo.

Bolekx: Zdarzyło mi się wiele razy zasnąć. Wiem, że to przerażające. Jestem kierowcą tira. I wiele razy musiałem przekroczyć czas pracy. Gdy jedziesz w nocy, droga jest monotonna, minuty płyną powoli, nawet nie wiesz, kiedy zasypiasz. Nic nie dają kawy i napoje energetyzujące. Kierowca przemęczony jest jak bomba zegarowa. Na szczęście to trwa krótko - człowiek szybko otwiera oczy, nim wóz skręca.

Jacke: Często pracuję do późna, zarywam noce, w mojej profesji to normalne. Jestem przedstawicielem handlowym, często jadę na złamanie karku z umowami, jeżdżę po kilkaset kilometrów. Nieraz zasnąłem. Raz wpadłem do rowu. Na szczęście nie miałem poważniejszych wypadków.

Iga: Gdy czuję, że zaspypiam, zawsze zatrzymuję się na poboczu. Czasem pięć minut z zamkniętymi oczami i oddechy na świeżym powietrzu czynią cuda i człowiek czuje się bardziej orzeźwiony. Pomaga też energetyczna muzyka, jakaś kawa na stacji. Znam wielu, którzy rozbili się, bo byli przemęczeni, niewyspani. To trudny temat, wielu się nie przyznaje, ale każdy przepracowany człowiek miał incydent z zaśnieciem przed kierownicą.
najlepsze lokaty terminowe

Posted by pracuj at 07:44:41 | Permalink | No Comments »

Saturday, August 16, 2008

Poczta zgubiła 200 tys. przesyłek

Poczta Polska zgubiła w ubiegłym roku aż 200 tys. paczek, pieniędzy i listów - pisze “Gazeta Wyborcza”. Wielu zaginięć klienci w ogóle nie zgłaszają.

“Gazeta Wyborcza” pisze, że na forach internetowych klienci Poczty donoszą, że z paczek czy listów, zwłaszcza tych nadawanych z zagranicy, notorycznie znikają rzeczy. Z listów znikają pieniądze wysyłane przez emigrantów do kraju.

Urząd Komunikacji Elektronicznej informuje, że poczta ma poważne problemy z pilnowaniem mienia swoich klientów. W związku z tym sporządził raport, który kilka dni temu przekazał operatorowi. Z informacji uzyskanych przez gazetę wynika, że UKE żąda od Poczty, aby zatrudniała ludzi, którzy “potrafią pracować z powierzonym mieniem”. Domaga się wprowadzenia wyrywkowej kontroli szafek odzieżowych i śniadaniowych pracowników. Chce, by Poczta robiła doraźne kontrole osobiste pracowników, gdy ci opuszczają teren, na którym przeładowuje się paczki. UKE domaga się też, by w pocztowych magazynach było po prostu widniej.

Poczta przyznaje, że w ubiegłym roku “zaginęło” jej ponad 200 tys. przesyłek. To 0,3 proc. wszystkich zrealizowanych przez operatora usług powszechnych. Ale, jak zauważa “Gazeta”, prawdziwa skala problemu może być kilkakrotnie, a nawet kilkunastokrotnie większa, gdyż klienci często nie zgłaszają zaginięcia przesyłki.

Na dodatek ponad 80 proc. reklamacji składanych przez klientów - według dziennika - przedsiębiorstwo nie uwzględnia. Reklamować można bowiem tylko przesyłki rejestrowane, czyli: listy polecone, paczki i przekazy pocztowe.

Rzecznik Poczty Zbigniew Baranowski na łamach gazety zapewnia, że w Poczcie powstała specjalna komórka do zwalczania nadużyć, a wobec złapanych złodziei wyciągane są surowe konsekwencje.

Z powodu kradzieży Poczta dyscyplinarnie wyrzuciła z pracy dwa lata temu ponad 200, a w ubiegłym roku ponad 100 osób.
lokaty ing bank

Posted by pracuj at 10:10:20 | Permalink | No Comments »

Friday, August 15, 2008

Zarobić sezonowo

Na jakie zarobki może liczyć w tym roku w Polsce pracownik sezonowy? Postanowiliśmy zapytać osoby, które zdecydowały się na pracę wakacyjną. Są wśród nich najczęściej studenci, ale też osoby starsze, które w lecie dorobiają do pensji. Okazuje się, że pracą sezonową interesuja się nauczyciele, którzy w lecie mają wolne.

Marcin, studiuje na Uniwersytecie Gdańskim, w lecie rozwozi pizzę
- Za miesiąc pracy otrzymam 2,5 tys. zł, plus napiwki. Mogę tez liczyć na zwrot kosztów zakupu paliwa. Będę rozwoził pizzę do połowy września. Pracuję w systemie zmianowym, również w nocy. Ale mam też wolne dni, jest więc czas by odpocząć na plaży. Na początku było mi ciężko, nie mogłem się przyzwyczaić do trybu pracy. Długo szukałem wskazanego adresu. Dziś pracuje mi się bardzo dobrze. Jestem zadowolony. Nawet nie myślałem o wyjeździe za granicę, jakoś nie korciło mnie mieszkanie w zatłoczonym baraku, gdzieś na brytyjskiej farmie. Tu może pieniądze są mniejsze, ale przynajmniej praca jest przyzwoita.

Ania, idzie do klasy maturalnej, sezonowo jest kelnerką w Gdańsku
- Mam 2 tys. zł za miesiąc pracy. Do tego prawie drugie tyle mam już z napiwków. Pracuję po osiem godzin jako kelnerka, również pracuję na zmywaku, sprzątam salę. Mam tylko sobotę wolną. W restauracji jest bardzo duży ruch, nie mam chwili wytchnienia. To naprawdę ciężka fizycznie praca. Pierwszego dnia, gdy wróciłam do domu, padłam nieprzytomna ze zmęczenia. Bolały mnie nogi i kręgosłup. Ale przyzwyczaiłam się. Będę pracować do końca wakacji. Praca jest ciężka, ale przynajmniej pieniądze są całkiem przyzwoite.

Monika, jest absolwentką liceum w Warszawie, sprzedaje lody
- Dostaję za miesiąc pracy tysiąc złotych. Praca mi się nie podoba, siedzę w budce przy skrzyżowaniu w spalinach i niemiłosiernym upale. Bez sensu. Nie mam zbyt dużo klientów, bo umiejscowienie budki nie jest najlepsze.

Ewa, nauczycielka, sprzedaje lody w Gdańsku
- Za miesiąc pracy dostaję 2,2 tys. zł. Gdy jest upał do budki ustawiają się kilkumetrowe kolejki. Teraz idzie mi już całkiem dobrze. Znam angielski i niemiecki, nie mam więc problemów z komunikowaniem się z klientami. Na lodach zarabiam więcej niż w szkole. Trochę bałam się, że zobaczą mnie uczniowie i rodzice. To deprymujące, gdy nauczycielka angielskiego sprzedaje lody w białym fartuchu i czepku. Długo się zastanawiałam, czy wziąć tę pracę. Chciałam dorobić w czasie wakacji, sprzedaż lodów była pracą atrakcyjną finansowo. Postanowiłam odstawić dumę na bok.

Mirka, ma 42 lata, sprząta mieszkania biznesmenów w Poznaniu, przez miesiąc będzie sprzątać nowo wybudowany budynek
- Za sprzątanie mieszkań dostaję miesięcznie 800 zł. Za wysprzątanie budynku po robotnikach dostanę na rękę 2,5 tys. Mam na to miesiąc. Znalazłam ogłoszenie w gazecie, jak zobaczyłam ile płacą nawet się nie zastanawiałam, od razu zadzwoniłam. Faktem jest to, że praca jest dość ciężka, okna całe ufajdane farbami, podłogi tak samo. Ale poradzę sobie. Bardzo potrzebuję pieniędzy, bo jestem zadłużona. Te pieniądze rozwiążą moje problemy
lokata aig bank

Posted by pracuj at 20:30:04 | Permalink | No Comments »

Tuesday, August 5, 2008

Lansuj się pracowniku

Dobry towar sam się chwali – zwykła powtarzać moja babcia. Czy dziś mówiłaby to samo? Nie sądzę. Raczej przekonywałaby, że odrobina lansu nie zaszkodzi. Tom Peters, amerykański guru zarządzania, twierdzi, że w stosunku do siebie powinniśmy stosować podobne zasady marketingu jak wobec produktów i usług. Bo możesz być najlepszym fachowcem w danej dziedzinie, ale nikt się o tym nie dowie, dopóki nie rozgłosisz tej prawdy światu.

Agnieszka była zwolenniczką bardzo popularnej w Polsce filozofii „usiądź w kącie, a na pewno ktoś cię zobaczy”. Myślała, że wystarczy pracować za dwóch, aby zasłużyć na uznanie dyrektora. Tymczasem to koleżanki pięły się w górę, a ona przez lata tkwiła na kiepsko opłacanym stanowisku asystentki (dorobiła się opinii biurowej szarej myszki). Zmieniło się to po kursie z zakresu asertywności i wizerunku. Ostatnio zabiera głos na firmowych zebraniach i chętnie uczestniczy w konferencjach branżowych. Zadbała też o profesjonalny image. Już nikt nie śmie jej pomijać przy awansach, podwyżkach i premiach.

Chcesz wzmocnić swoją pozycję na rynku pracy? Postaw na networking, czyli budowanie sieci relacji (biznesowych i prywatnych). Przy czym jakość tych kontaktów ma dużo większe znaczenia niż ich liczba. Skup się zatem na grupie docelowej o wysokim potencjale. Na ośrodkach władzy. Na ludziach ważnych i wpływowych. Rozmowa z szeregowym pracownikiem bywa czasem przyjemna, ale to spotkanie z prezesem może zaowocować ciekawą propozycją zatrudnienia.

Mój znajomy menedżer opowiadał mi niedawno o swoich początkach na stanowisku kierowniczym. Był początek lat 90. i mało kto wówczas mówił o wypaleniu zawodowym. Marek nie skończył jeszcze trzydziestki, miał formę wyczynowego sportowca i nieposkromione ambicje, więc się nie oszczędzał. Harował po kilkanaście godzin dziennie (nie wyłączając świąt i weekendów), zarywał nocki i odmawiał sobie prawa do urlopu.
Kto wie, czym by się to skończyło, gdyby „japiszon” nie trafił na mądrego szef, który zaniepokoił się pracoholizmem podwładnego. „Młody człowieku – powiedział pewnego dnia doświadczony kierownik – pamiętaj o tym, że sił i zdrowia musi ci starczyć nie tylko na rok czy dwa, ale na długie lata kariery. I na okres emerytury też”. Marek wziął sobie te słowa do serca i odtąd – jakkolwiek naukowo to zabrzmi – świadomie zarządza swoją energią. Robi regularne badania lekarskie, gra w tenisa, uprawia jogę, a soboty i niedziele spędza ze swoją rodziną.

Rozumiem, że chciałbyś uniknąć wylewu, zawału czy ostrej depresji. Dlaczego więc nie szanujesz swego ciała i szafujesz zdrowiem? Skończ z hiperaktywnością, skup się na priorytetach, zacznij delegować zadania. Wreszcie naucz się odpoczywać. A zobaczysz, że przy mniejszym zmęczeniu osiągniesz więcej. Przypomnij sobie opowiastkę o dwóch drwalach. Jeden z nich miał coraz gorsze wyniki, choć nie odrywał się od roboty. Gdy kolega poradził mu, by naostrzył piłę, odpowiedział mu, że nie może przerwać, bo ma za dużo pracy.
najlepsze lokaty

Posted by pracuj at 07:02:03 | Permalink | No Comments »

Monday, August 4, 2008

Firmy zwiększają zatrudnienie

Największego wzrostu zatrudnienia można się spodziewać w przemyśle wydobywczym, budownictwie, hotelarstwie, gastronomii i w handlu. “Puls Biznesu” donosi, że prawie co trzecia firma w Polsce chce zwiększyć zatrudnienie w trzecim kwartale.

Według “Pulsu Biznesu” chęć tworzenia nowych miejsc pracy najczęściej deklarują firmy z środkowej (województwa łódzkie i mazowieckie) oraz południowej Polski (województwa małopolskie i śląskie). Informacje opracowano na podstawie badań przygotowanych przez Manpower Polska.

Polska, wraz z Rumunią, Hongkongiem i Argentyną, plasuje się w środku światowej stawki jeśli chodzi o deklarowany wzrost zatrudnienia. “Puls Biznesu” pisze, że najwięcej ludzi chcą zatrudnić firmy w Indiach, Singapurze i w Peru. Z kolei we Włoszech i w Irlandii wzrost zatrudnienia będzie minimalny, a w Hiszpanii mogą nawet nastąpić nieznaczne zwolnienia.

Podobnie jak polscy pracodawcy, także ich zagraniczni koledzy narzekają na trudności ze znalezieniem właściwych ludzi. Najczęściej na trudności ze znalezieniem właściwych pracowników narzekają firmy z Rumunii (73 proc.), Japonii (63 proc.) i z Hongkongu (61 proc.) — pokazuje badanie „Niedobór talentów 2008”, zrealizowane przez Manpower. Niewiele mniej jest takich firm w Singapurze (57 proc.), Australii (52 proc.) i na Tajwanie (50 proc.). W pięciu z ośmiu krajów Oceanii aż połowa pracodawców nie radzi sobie z obsadzeniem wakatów. Niedobór odpowiednich kadr najmniej odczuwają w Indiach (12 proc.), Wielkiej Brytanii (12 proc.), Irlandii (14 proc.), Chinach (15 proc.) i w Holandii (15 proc.).

Mała liczba pracowników z odpowiednimi kwalifikacjami prowadzi do większej rotacji personelu i rosnących kosztów płacowych. W niektórych regionach Azji płace top menedżerów przekroczyły poziom wynagrodzeń na podobnych stanowiskach w większej części Europy.
ranking lokat

Posted by pracuj at 11:38:37 | Permalink | No Comments »

Sunday, August 3, 2008

Rząd nie zlikwiduje urlopu na żądanie

Nie chcemy likwidować urlopu na żądanie ani ograniczać go tylko do wybranych grup zawodowych. Pracownik nie będzie mógł jednak łączyć dni przysługujących mu w ramach tego urlopu - wyjaśnia w wywiadzie udzielonym “Gazecie Prawnej” wiceminister pracy i polityki społecznej Radosław Mleczko.

Wiceminister zapowiada także, że rząd zamierza skrócić okres ochrony przed zwolnieniem pracowników w wieku przedemerytalnym z obecnych czterech do dwóch lat.

Na pytanie “Gazety Prawnej”, czy rząd zamierza zlikwidować urlop na żądanie, wiceminister Mleczko odpowiada, że nie chce go likwidować ani ograniczać do wybranych grup zawodowych. Podkreśla jednocześnie, że zdarza się, że pracodawcy znajdują się pod presją grupy osób, które w tym samym czasie biorą urlop na żądanie, co poważnie zakłóca pracę w firmie.

Fakt nadużywania urlopu na żądanie przez nielicznych nie powinien skutkować odebraniem tego prawa wszystkim - uspakaja wiceminister Mleczko.

Pytany o zamierzenia skrócenia okresu ochrony przed zwolnieniem pracowników w wieku przedemerytalnym, wiceminister Mleczko wyjaśnia, że część pracodawców przed rozpoczęciem tak długiego okresu ochronnego zwalnia z pracy starszych pracowników.

Lepiej powrócić do obowiązującego przed 2002 rokiem przepisu, zgodnie z którym taka ochrona należała się wspomnianym pracownikom przez okres dwóch lat, i skoncentrować się na rozwiązaniach zachęcających do dłuższego pozostawania pracowników na rynku pracy - uważa wiceminister pracy.
lokaty

Posted by pracuj at 11:02:07 | Permalink | No Comments »