Niedziela, Kwietnia 27, 2008

Najgorsze zawody w USA

Stany Zjednoczone nie zawsze są rajem dla pracowników. Organizacje badań ekonomicznych, Center for Economic Policy Research oraz Center for Social Policy, działające przy Uniwersytecie, przygotowały listę najgorzej płatnych zawodów w USA.

Na liście znalazły się modelki. Ale to nie jedyna grupa zawodowa. Źle powodzi się obsłudze w kawiarniach i jadłodajniach - 87 % stanowisk pracujących "za ladą" zostało uznanych za „kiepskie”, co oznacza, że płaci się za nie mniej niż wynosiła wartość średnia w roku 1979 (po uwzględnieniu inflacji). Ponadto pracodawca nie pokrywa kosztów ubezpieczenia ani składek emerytalnych.

W 2005 roku prawie jedna trzecia amerykańskich pracowników wykonywała pracę, spełniającą te trzy kryteria, czyli – jak donosi raport – sytuacja podobna do tej z roku 1979 albo i gorsza, jeśli wziąć pod uwagę istotny wzrost gospodarczy w Stanach od końca lat 70-tych ubiegłego wieku.

Niewiele "kiepskich" zawodów jest w grupie tych kojarzonych z pracą sezonową czy tą dla studentów, chcących dorobić. Spora część znajduje się w sektorze usług, np. piloci wycieczek czy bileterzy. Natomiast zawody typowe dla branży żywieniowo-usługowej zajmują cztery z dziesięciu pozycji w zestawieniu.

Stres związany z pracą w restauracji w szczególności ma spore znaczenie dla dużej części społeczeństwa, jako że w branży tej zatrudnionych jest ok. 12,8 mln osób, co stawia ją na drugim miejscu, zaraz za sektorem rządowym.

Niektórzy, na przykład James Sherk z Heritage Foudation, który sam pracował jako ratownik będąc nastolatkiem, uważają jednak, że praca kelnera czy hostessy nie jest taka zła, ponieważ pozwala zdobyć doświadczenie zawodowe, zwłaszcza młodym ludziom. Zgadza się z tym również doradca z firmy ReadyMinds, który widzi taki start jako coś pozytywnego na ścieżce kariery w danej branży.
Kwisonalia 2008
Posted by pracuj at 13:14:05 | Permanent Link | Comments (0) |

Czwartek, Kwietnia 24, 2008

Szturm po pracę w CBA

Centralne Biuro Antykorupcyjne, jedna z najczęściej krytykowanych służb specjalnych w Polsce, nie może narzekać na brak chętnych do pracy. Jak dowiedział się "Dziennik", każdego dnia o przyjęcie w jej szeregi ubiega się od 10 do 30 chętnych.

Zła atmosfera wokół CBA i powołanie komisji ds. nacisków na służby wywołało falę plotek o rzekomym exodusie agentów, którzy w obawie o swoją przyszłość mieli w popłochu poszukiwać nowego zajęcia. Tymczasem kierownictwo Biura nie tylko je dementuje, ale twierdzi, że jest odwrotnie. W ostatnich miesiącach regularnie przyjmujemy nowych funkcjonariuszy - mówi "Dziennikowi" dyrektor gabinetu szefa CBA Tomasz Frątczak. Informuje, że od czasu wyborów z Biura odeszło zaledwie trzech funkcjonariuszy.

Rozczarowani mogą być z tego powodu politycy PO. Jeszcze niedawno przyznawali anonimowo, że liczą na to, że odchodzący agenci będą źródłem informacji i "pokażą prawdę o służbie powołanej do życia przez PiS". Dziś porzucili nadzieję.

Julia Pitera uważa, że dopóki nie zakończą się prace sejmowej komisji śledczej badającej naciski na służby specjalne, szef CBA Mariusz Kamiński powinien się wstrzymać z rekrutowaniem nowych pracowników.

CBA zatrudniło do dziś ponad 600 agentów spośród tysiąca możliwych miejsc. Aplikacje do pracy złożyło ponad 12 tys. kandydatów - podaje "Dziennik".
szybki obiad
Posted by pracuj at 12:43:02 | Permanent Link | Comments (0) |

Poniedziałek, Kwietnia 21, 2008

Pracodawcy chcą kar za porzucanie pracy

Pracodawcy chcą przywrócenia przepisów, dających im prawo do odszkodowań za porzucenie stanowiska pracy przez zatrudnionych. O problemie pisze "Gazeta Prawna".

W opinii dziennika, po otwarciu unijnych rynków pracy, coraz częstsze są sytuacje w których pracownicy rezygnują z zajmowanych stanowisk bez poinformowania pracodawcy. A to naraża firmy na straty. Dla tego też organizacje pracodawców postulują przywrócenie do uregulowań prawnych instytucji porzucenia pracy, dzięki czemu zdobędą możliwość domagania się odszkodowań od nierzetelnych pracowników.

"Gazeta Prawna" podkreśla, że obecnie taka możliwość choć istnieje, jest obwarowana wieloma warunkami - między innymi wykazaniem przez pracodawcę rzeczywistych strat, jakie poniósł z powodu absencji pracownika. Gdyby udało się zrealizować pomysły pracodawców, odszkodowanie od pracowników ustalałby Sąd Pracy, a egzekwował komornik.

Wesoła Brygada w Danii

Posted by pracuj at 12:53:34 | Permanent Link | Comments (0) |

Poniedziałek, Kwietnia 14, 2008

Głaskanie pracownika

Uśmiechniey szef oferujący dodatki i szkolenia oprócz podwyżki. To czeka pracowników w tym roku, pisze "Gazeta Wyborcza". Według dziennika szefowie zaczynają prześcigać się w dbaniu o podwładnego. Muszą, inaczej pracownik znajdzie sobie innego szefa.

Gazeta opisuje przykład Jarka, który pracuje w dużej firmie produkującej drewniane drzwi i okna. Przedsiębiorstwo działa od prawie 40 lat, ma w branży i wśród klientów ustaloną markę potwierdzoną nagrodami i certyfikatami. Na internetowej stronie zakładu można przeczytać, że "firma dba o swoich klientów, doskonale zna ich potrzeby". Niestety, jeśli chodzi o potrzeby pracowników, firma zna je znacznie gorzej.

- U nas pracuje ponad 500 pracowników, ale jest tylko jeden szef, i to on jest bogiem - opowiada gazecie Jarek. - Z nim się nie dyskutuje. On ma zawsze rację, a jak nie, to... punkt pierwszy.

Podwyżki ostatnio były, owszem. Ale system płac jest bardzo zagmatwany. Za nadgodziny dostaje się stawkę jak za normalne godziny plus premia uznaniowa. A nadgodziny to w firmie norma. Latem jest mile widziane przez kierownictwo, gdy każdy zostaje w pracy przynajmniej dziesięć godzin. A kierownicy przez cały rok muszą pracować od 7 do 17, czyli 200 godzin na miesiąc.

Dlatego sporo specjalistów wyjechało do Norwegii - tam dobrze rozwija się przemysł drzewny, a zarobki i warunki pracy są lepsze. A tu warunki nie są dobre. Nie chodzi tylko o płace. W firmie nagrywają rozmowy telefoniczne, sprawdzają odwiedzane w internecie strony. Jedną dziewczynę wyrzucili za siedzenie w internecie po godzinach pracy.

Szkolenia bywają, głównie branżowe. Ostatnio było nawet szkolenie integracyjno-motywacyjne. Ale wyglądało raczej na to, że szefostwo chce się zorientować, kto, do czego i czy na pewno się nadaje.

Ścieżka awansu to dla pracowników temat tabu. Nikt nie wie jakie są kryteria. Szef na początku nie przejmował się, że pracownicy wyjechali. Stwierdził, że pojedzie na Ukrainę i przywiezie nowych. Okazało się, że za 5 zł na godzinę nikt nie chce pracować.

- Ale szef nadal się z nami nie liczy - mówi Jarek. - Wciąż uważa, że na miejsce jednego, który odejdzie, znajdzie się dziesięciu. Szef Jarka podobnie jak wielu innych właścicieli firm w Polsce będzie jednak musiał zmienić zdanie. I to dość szybko.

Napływ pracowników do Danii trwa

Posted by pracuj at 07:34:48 | Permanent Link | Comments (0) |

Piątek, Kwietnia 11, 2008

Czego chcą nauczyciele?

600 zł brutto podwyżki dla nauczycieli stażystów oraz 1100 zł dla nauczycieli dyplomowanych domagać się będzie Związek Nauczycielstwa Polskiego podczas piątkowej manifestacji w Warszawie - poinformował prezes ZNP Sławomir Broniarz podczas konferencji prasowej w czwartek w Warszawie.

Związek domaga się 50-procentowego wzrostu płacy zasadniczej nauczycieli w tym roku, tymczasem Ministerstwo Edukacji Narodowej proponuje wzrost od 7,3 do 14,1 proc., czyli od 185 zł do 200 zł brutto. Jak tłumaczyła w środę minister edukacji Katarzyna Hall to wszystko na co pozwala tegoroczny budżet.

Według wiceprezesa ZNP Jarosława Czarnowskiego, chęć udziału w piątkowej manifestacji zadeklarowało ok. 1200 nauczycieli i pracowników oświaty. Protestujący chcą złożyć petycję w Kancelarii Premiera, w Ministerstwie Edukacji Narodowej oraz Sejmie.

Jak podkreślił Broniarz, choć postulat płacowy jest najważniejszy, związkowcy przeciwni są także pomysłowi ministra edukacji, który chce decentralizacji zarządzania oraz zmniejszenia nadzoru nad szkołami poprzez przekazanie większej liczby kompetencji dyrektorom placówek.

Związek chce także finansowania wychowania przedszkolnego z budżetu państwa; obecnie prowadzenie przedszkoli jest zadaniem własnym samorządów i jest finansowane z ich własnych środków. Związkowcy uważają, że bez zmiany zasad nie jest możliwe autentyczne upowszechnienie wychowanie przedszkolnego - chcą złożyć w piątek w Sejmie projekt inicjatywy obywatelskiej w tej sprawie

ZNP, które popiera pomysł resoru edukacji obniżenia wieku obowiązku szkolnego z 7 do 6 lat, protestować będzie w piątek przeciwko towarzyszącemu temu pomysłowi planowi likwidacji tzw. zerówek, czyli obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego.

Minister edukacji Katarzyna Hall pytana w środę przez dziennikarzy o piątkową manifestacje ZNP powiedziała że chętnie spotka się z protestującymi. "Zawsze chętnie spotykam się z nauczycielami, by wysłuchać ich pomysłów i propozycji. Jeśli nauczyciele będą mieli potrzebę spotkania się ze mną, będziemy rozmawiać" - powiedziała minister.

Dania zaprasza polskich pracowników do siebie

Posted by pracuj at 08:03:40 | Permanent Link | Comments (0) |

Czwartek, Kwietnia 10, 2008

Wzrosną emerytury

Kwota bazowa służąca do wyliczania emerytur i rent wzrośnie od marca o około 180 zł, informuje "Gazeta Prawna". Osoby, które chcą się ubiegać o świadczenie w ZUS, powinny wstrzymać się ze złożeniem wniosku.

Najpóźniej 11 lutego Główny Urząd Statystyczny ogłosi wysokość tegorocznej kwoty bazowej. Ze względu na bardzo szybki wzrost płac i wprowadzoną od lipca ubiegłego roku obniżkę składki rentowej, obowiązująca od marca tego roku kwota bazowa może być zdecydowanie wyższa niż obecnie. Szacujemy, że wzrośnie z 2059,92 zł do około 2240 zł. Przyznawane po 29 lutego tego roku świadczenia będą więc wyższe.

Wszyscy, którzy mają zamiar przejść na emeryturę lub rentę, powinni wstrzymać się ze złożeniem wniosku do ZUS przynajmniej do czasu ogłoszenia przez GUS nowej kwoty bazowej. Jeśli wniosek wpłynie do Zakładu do końca lutego, wyliczy on świadczenie ze starą, niższą kwotą. Jeśli wpłynie w marcu, świadczenie będzie wyliczone z nową kwotą.

Zgodnie z art. 19 ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Dz.U. z 2004 r. nr 39, poz. 353 z późn. zm.), kwota bazowa jest równa 100 proc. przeciętnej płacy (brane jest pod uwagę tzw. wynagrodzenie w gospodarce narodowej), które jest pomniejszone o potrącone od ubezpieczonych składki na ubezpieczenia społeczne.

GUS, ogłaszając więc co roku (do 7 dnia roboczego lutego) wysokość kwoty bazowej, odejmuje od średniej płacy faktycznie opłacone składki na ubezpieczenia społeczne, które finansuje za siebie pracownik. Jest to połowa składki emerytalnej (9,76 proc. pensji), do lipca 2007 r. była to połowa składki rentowej (tj. 6,5 proc. pensji), a w okresie lipiec - grudzień 3,5 proc. pensji oraz składka chorobowa (2,45 proc.).

Wysokość kwoty bazowej, którą GUS ogłosi w lutym (będzie obowiązywać od marca tego roku) będzie zależeć od wzrostu płac w 2007 roku i składek, jakie opłacili za siebie ubezpieczeni. A 2007 rok był zarówno pod jednym, jak i drugim względem wyjątkowy.

Po pierwsze, bardzo szybko rosły w tym czasie płace. Ministerstwo Finansów szacuje, że przeciętne wynagrodzenie, jakie brane jest pod uwagę przy wyliczaniu kwoty bazowej, wyniesie w 2007 roku 2684 zł. W 2006 roku wynosiło 2477,23 zł. Wzrosło więc w 2007 roku o prawie 8,5 proc. Dla porównania, rok wcześniej, tj. w 2006 roku (w porównaniu z 2005 rokiem) wzrosło o niespełna 4,1 proc.

Ciężka praca, ale za euro

Posted by pracuj at 13:36:29 | Permanent Link | Comments (0) |

Niedziela, Kwietnia 06, 2008

Ratownicy zadecydują o proteście

Ratownicy medyczni podejmą decyzję o proteście płacowym. Krajowy O godzinie 11.00 w Piotrkowie Trybunalskim rozpocznie się nadzwyczajny zjazd Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego.

Ratownicy, którzy zarabiają tysiąc złotych miesięcznie, chcą podwyżek. Chcą też mieć możliwość wcześniejszego przechodzenia na emeryturę.

Przewodniczący związku zawodowego Robert Szulc zapewnia, że ratownicy - mimo protestu - nie odmówią pomocy potrzebującym.

Ratownicy mogą złożyć wypowiedzenia, biorą także pod uwagę odmowę świadczenia usług przewozowych dla szpitali.

O postulatach, w tym o wysokości podwyżki oraz o formach ewentualnego protestu, ratownicy poinformują podczas konferencji prasowej zaplanowanej w trakcie trwania zjazdu.

Z pozwoleniem lub bez w Danii

Posted by pracuj at 10:25:49 | Permanent Link | Comments (0) |

Sobota, Kwietnia 05, 2008

Ile dla lekarzy rezydentów?

Wynagrodzenie lekarzy rezydentów ma wynosić nie mniej niż 70 proc. średniej krajowej - postanowiła we wtorek sejmowa komisja zdrowia. Posłowie nie przyjęli propozycji, by było to 100 proc. średniej.

Komisja zajmowała się we wtorek projektem nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Projekt upraszcza procedury zatrudnienia w Polsce lekarzy z państw UE oraz ustala warunki rezydentur (czyli specjalizacji robionych po studiach medycznych).

Rezydentury mają być finansowane z budżetu państwa. Rezydentury, jak do tej pory, mają być finansowane z budżetu państwa, a minister zdrowia ma ustalać ich liczbę w poszczególnych województwach (w rozbiciu na poszczególne dziedziny medycyny).

Według obecnego na posiedzeniu komisji wiceministra zdrowia Marka Twardowskiego, w 2007 r. liczba miejsc rezydenckich wynosiła 1529, w 2008 r. resort planuje zwiększenie ich do 2500.

Grupa posłów PiS chciała, by pensja wynosiła jedną średnią krajową. Grupa posłów PiS - autorów nowelizacji - chciała, by pensja rezydenta wynosiła jedną średnią krajową. Nie zgodził się na to rząd twierdząc, że nie ma w tej chwili takich możliwości budżetowych.

Twardowski powiedział, że resort zdrowia chciałby, by pensja rezydenta wynosiła nawet 120-150 proc. średniej krajowej, ale nie jest to obecnie możliwe. Podkreślił, że taka podwyżka wymusiłaby ograniczenie liczby rezydentur. Posłowie PiS wnieśli wniosek mniejszości, który ustala wynagrodzenia rezydenta na poziomie jednaj średniej krajowej.

Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, Konstanty Radziwiłł odpowiadał, że rezydentury nie są już atrakcyjne dla młodych lekarzy i podejrzewa, że ta liczba miejsc nie zostanie przez nich wykorzystana.

Niebezpieczne warunki pracy polskich robotników w Danii

Posted by pracuj at 22:00:11 | Permanent Link | Comments (0) |

Naprawdę wredni współpracownicy

Prawdziwa walka o przetrwanie toczy się w biurze. Co trzeci z nas padł w biurze ofiarą podłych plotek, a niewiele mniej doświadczyło okrutnych złośliwości ze strony kolegów, podaje TNS OBOP.

Ponad jedna trzecia pracowników, przyznała, że spotkała się z rozsiewaniem na swój temat plotek. Co czwarty badany miał do czynienia np. ze złośliwym ukrywaniem potrzebnych mu rzeczy.

Obmowy ze strony kolegów doświadczyła ponad jedna trzecia pracowników. Plotkarze wzięli ich na język i rozpowiadali niestworzone rzeczy wszystkim dookoła. A plotka może być niebezpieczna.

Aż 27% osób przyznało, że wspołpracownik schował im jakiś przedmiot, 24% pracowników spotkało się z odmową pomocy. Tyle samo powiedziało, że współpracownicy ich wyśmiewają. Osób, które padły ofiarą donosiciela było 15%, 9% osób stwierdziło, że straciło śniadanie, bo ktoś im je zjadł. Z odłaczeniem kabli od komputera spotakłao się 8%, a 3% przyznało, że ktoś im zalał dokumenty kawą lub innym płynem.

Dania potrzebuje rąk do pracy

Posted by pracuj at 15:18:26 | Permanent Link | Comments (0) |

Czwartek, Kwietnia 03, 2008

"Ostatnia szansa" górników

Na czwartek rano zaplanowano kolejne rozmowy z udziałem zarządu Kompanii Węglowej oraz działających w tej firmie związków, które grożą strajkiem generalnym od 7 stycznia, w razie braku porozumienia płacowego. Negocjacje odbędą się w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach, w ramach Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego (WKDS). Oprócz przedstawicieli stron, wezmą w nich udział m.in. reprezentanci wojewody śląskiego oraz Ministerstwa Gospodarki.

Fiasko rozmów będzie oznaczać strajk generalny w kopalniach największej górniczej spółki. Nieoficjalnie przedstawiciele strony związkowej mówili jednak, że szansa na porozumienie i odwołanie strajku jest bardzo duża.

WKDS nie zajmie się natomiast trwającym 17. dzień strajkiem we włączanej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej kopalni "Budryk", który według prawa jest nielegalny i nie ma poparcia większości załogi.

Dziś w trybie pilnym odbyło się posiedzenie prezydium WKDS, któremu przewodniczył wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk. O rozmowy na forum Komisji zwrócił się wcześniej do wojewody prezes Kompanii Węglowej Grzegorz Pawłaszek. Zrobił to po fiasku grudniowych negocjacji płacowych w spółce.

Prezydium WKDS, w przyjętym dziś stanowisku, wyraziło niepokój narastającym konfliktem w Kompanii. "Sprawy górnictwa i sytuacja w śląskich kopalniach z wielu względów są przedmiotem szczególnej uwagi, ponadto napięcie towarzyszące pojawiającym się sporom w branży górniczej znajduje przełożenie na szereg dziedzin życia obywateli regionu" - napisali członkowie Komisji.

Przypomnieli, że WKDS jest jednym z prawnie usankcjonowanych mechanizmów dialogu społecznego oraz sposobem likwidowania tego typu zagrożeń i godzenia interesów pracowników i pracodawców. Dlatego rozmowy związkowców za zarządem mają się toczyć właśnie w ramach Komisji.

"Charakter i zasięg konfliktu w Kompanii Węglowej oraz rozmiar ewentualnych negatywnych skutków społecznych i ekonomicznych, nie pozostających bez wpływu na cały sektor gospodarki, upoważnia do zwołania w trybie pilnym spotkania w dniu 3 stycznia 2008 r. o godz. 10.00" - uznało prezydium WKDS.

Po kasę na zbiory

Posted by pracuj at 08:55:02 | Permanent Link | Comments (0) |