Sobota, May 31, 2008

Rząd Tuska chce przerobić pracowników na niewolników

Brak obowiązku prowadzenia ewidencji pracy, bezkarne wyrzucanie z pracy ciężarnych kobiet i osób w wieku przedemerytalnym, brak konsekwencji za bezprawne pozbawienie zatrudnienia, a nawet przerzucenie na pracowników kosztów prowadzenia firmy - to tylko część pomysłów rządu Donalda Tuska na zmiany pozwalające przerobić pracowników małych przedsiębiorstw w niewolników - pisze "Trybuna".

Gabinet Tuska zaczął pracować nad nowym kodeksem pracy. Jeśli uda mu się przeprowadzić w Sejmie choćby część pomysłów, to Polska pod względem ochrony pracowników zacznie przypominać nie kraje Europy Zach., ale "azjatyckie tygrysy" - Chiny, Wietnam i Koreę Południową - gdzie ludzi pozbawiono jakichkolwiek praw i zmuszono do harówki po kilkanaście godzin na dobę płacąc za to parę dolarów.

Tusk, planując zmiany w relacjach pracodawca-pracownik, patrzy bowiem nie w stronę Dublina i Londynu, ale Pekinu i Hanoi - uważa "Trybuna".

Platformerska ekipa chce na początek podzielić Polaków na tych, którzy pracują w firmach zatrudniających ponad 10 osób i pozostałych. Pierwsi będą na razie pracować według dotychczasowego kodeksu, a drudzy - nowego, "oskalpowanego" z wszelkich zobowiązań stawianych pracodawcom.

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej potwierdziło wczoraj, że zamierza przeprowadzić rewolucję w prawie pracy. 3,5 mln pracujących w małych firmach ludzi już może zacząć bać się zwolnienia, ponieważ wkrótce pracodawca będzie mógł się ich pozbyć w każdej chwili nie ponosząc z tego powodu w zasadzie żadnych konsekwencji i kosztów - ostrzega gazeta.
praca za granicą
Posted by pracuj at 17:38:37 | Permanent Link | Comments (0) |

środa, May 28, 2008

Polskie dzieci najbiedniejsze w UE

Według raportu Komisji Europejskiej polskie dzieci są najbardziej zagrożone ubóstwem wśród krajów UE. Co czwarte dziecko w Polsce żyje w biedzie lub na skraju ubóstwa.

8% rodzin w Polsce - w tym co czwarta rodzina wielodzietna - żyje poniżej minimum egzystencji. To sytuacja, w której nie wystarcza na zaspokojenie podstawowych potrzeb: jedzenie, odzież i utrzymanie mieszkania, nie mówiąc o wydatkach na wypoczynek, edukację czy kulturę.

Dr Piotr Kurowski z Instytutu Pracy i Spraw Społecznych ocenia, że dane raportu KE nie są zaskakujące. Podkreśla, że ubóstwo dzieci, zwłaszcza w rodzinach wielodzietnych, to od kilku lat zjawisko stałe, związane z wysokimi kosztami utrzymania i wykształcenia dzieci.

Piotr Kurowski podkreśla, ze w rodzinach wielodzietnych najczęściej jest tak, że ojciec pracuje, gdy matka wychowuje dzieci. Trudno jednak jednej osobie zarobić na utrzymanie rodziny - stąd ubóstwo, nawet gdy zarobki rodzica nie są niskie. Kurowski zaznaczył, że praca nie gwarantuje ochrony przed ubóstwem, ale brak pracy "wpycha" w biedę.

Względna granica ubóstwa liczona przez Komisję Europejską to 60% przeciętnego wynagrodzenia, liczone osobno dla każdego kraju UE. Główny Urząd Statystyczny w swoich badaniach przyjął, że w Polsce relatywny pułap ubóstwa to 50% średniej krajowej.

Rodzinom żyjącym poniżej tego progu wystarcza na bieżące utrzymanie, ale nie mają środków na zaspokojenie potrzeb związanych z rozwojem. Chodzi o wydatki na kulturę, np. na książki, bilety na koncerty, do kina czy teatru, wydatki na szerszy zakres edukacji własnej i wykształcenie dzieci oraz wyjazdy wakacyjne czy koszty związane z życiem społecznym rodziny.
forum ślubne
Posted by pracuj at 14:17:23 | Permanent Link | Comments (0) |

Wtorek, May 27, 2008

Rząd chce inwestować w 50-latków

Ulgi dla pracodawców, szkolenia, likwidacja wcześniejszych emerytur, polityka zarządzania wiekiem w firmach oraz rozwinięcie usług pozwalających na godzenie pracy i życia rodzinnego, to najnowsze pomysły na zwalczanie bezrobocia wśród osób po pięćdziesiątce.

To niektóre z elementów programu Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej „Solidarność pokoleń 50+. Działania dla zwiększenia aktywności zawodowej osób starszych”, do którego dotarła „Rz”.

Rządowy program ma przeciwdziałać niekorzystnej sytuacji na rynku pracy oraz wyprzedzić zmiany demograficzne. Ekonomiści i specjaliści, którzy przygotowali resortowy projekt „50+”, tłumaczą, że jeśli nie zmieni się sytuacja, to coraz mniej ludzi będzie pracowało, coraz więcej będzie dostawało świadczenia socjalne. A to zahamuje pomysły na reformę finansów publicznych, podniesie koszty pracy, zwiększy fiskalizm i doprowadzi do spadku potencjału wzrostu gospodarczego.

Program „50+” podzielony jest na kilka części. Pierwsza dotyczy stworzenia zachęt dla firm oraz pojedynczych osób, by pracowało jak najwięcej ludzi po pięćdziesiątce. Resort chce zmniejszyć koszty pracy związane z zatrudnianiem osób po pięćdziesiątce. Pracodawcy mają być zwolnieni z płacenia za nich składek na Fundusz Pracy i na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Zmniejszona ma być liczba dni choroby, za które pracodawcy wypłacają wynagrodzenie za czas choroby w przypadku starszych pracowników (np. do 14 dni w roku). Proponuje się także dofinansowanie szkoleń prowadzonych przez pracodawcę.

Działania takie mają kompensować część różnic, jakie powstają pomiędzy malejącą produktywnością wielu starszych osób a ich – zwykle – rosnącymi wynagrodzeniami.

Ale zachęty przeznaczone będą także dla samych pracowników czy osób bezrobotnych. Powiatowy urząd pracy będzie współfinansował ich szkolenia i kursy. Resort zastanawia się nad wprowadzeniem bonu edukacyjnego lub specjalnych stypendiów, które zastąpiłyby dodatki szkoleniowe.

Druga część programu dotyczy zmian w prawie pracy. Resort proponuje uelastycznienie czasu pracy dla starszych pracowników, przygotowanie programów profilaktyki zdrowotnej. Ministerstwo zamierza zachęcić przedsiębiorców, by nauczyli się zarządzać wiekiem swoich pracowników w przedsiębiorstwach. Chce zmienić zasady dotyczące czasu ochronnego związanego z możliwością zwalniania pracownika w wieku przedemerytalnym. Zastanawia się nad skróceniem okresu ochronnego (np. do dwóch lat), ale pod pewnymi warunkami. Np. dofinansowanie szkolenia pracownika starszego niż 45-letni skutkować będzie koniecznością zatrudnienia go przez przynajmniej dwa lata.
oferty pracy w Anglii
Posted by pracuj at 08:18:15 | Permanent Link | Comments (0) |

Poniedziałek, May 26, 2008

Kret w firmie

Wykradanie przez pracowników ważnych informacji na rzecz konkurencji, defraudacje i nadużycia oraz zewnętrzne ingerencje w firmową sieć komputerową - to, według raportu Mediarecovery, główne zagrożenia, które odczuwają ze strony podwładnych przedsiębiorcy.

Wyniki raportu katowickiej firmy zajmującej się informatyką śledczą potwierdzają, że coraz więcej firm "tropi" nielojalnych pracowników. Aż 48 proc. ankietowanych widzi taką potrzebę w sytuacji podejrzenia, że w przedsiębiorstwie działa wykradający informacje "szpieg", w informatycznym żargonie nazywany też "kretem", "szpionem" lub "wtyką".

- Na rolę "kreta" decydują się najczęściej niedowartościowani pracownicy, którzy w ten sposób chcą zemścić się za rzeczywiste lub wydumane krzywdy ze strony przełożonego, czy firmy. Oczywiście motyw finansowy jest równie ważny, ale najczęściej obie pobudki idą w parze - ocenia Zbigniew Engiel z Mediarecovery.

Zachodni eksperci szacują, że problem szpiegostwa dotyka ponad 70 proc. organizacji, głównie firm. Pomimo tego, wśród kadry zarządzającej panuje przekonanie, że skala zagrożenia nie jest tak duża. Tymczasem - jak wskazują eksperci - właśnie zbytnie zaufanie do istniejących zabezpieczeń i doboru pracowników tworzy idealne środowisko dla osób nielojalnych.

Jak powiedział Engiel, większość przypadków, jakie trafiają do specjalistycznych firm, dotyczy sytuacji, kiedy incydent miał już miejsce. Zadaniem informatyków jest wówczas analiza i zabezpieczenie "elektronicznego odcisku palca sprawcy".

Natomiast w USA i na zachodzie Europy informatyka śledcza wykorzystywana jest raczej prewencyjnie, a firmy wdrażają specjalne systemy, zapobiegające szpiegostwu. W Polsce decydują się na to głównie banki i instytucje ubezpieczeniowo-finansowe.

Ankieta wykazała, że polscy przedsiębiorcy obawiają się również defraudacji i nadużyć dokonywanych przez pracowników oraz zewnętrznych ingerencji w sieć komputerową. Takie odpowiedzi wskazało po 37 proc. ankietowanych. Największym problemem jest brak w firmach odpowiednich narzędzi, które umożliwiałyby szybkie wykrycie tego typu zdarzeń.
praca nad morzem
Posted by pracuj at 14:04:52 | Permanent Link | Comments (0) |

Niedziela, May 25, 2008

Może jesteś ofiarą bullyingu, a nawet o tym nie wiesz

Mobbing zaczyna się w domu - uważa łodzianka Karolina Walczak, która swoją tezę postanowiła udowodnić, pisząc pracę doktorską na temat tego zjawiska. To jedna z pierwszych w Polsce prac naukowych poświęconych mobbingowi, który w polskim prawie jest znany od 2004 roku.

Absolwentka pedagogiki na Uniwersytecie Łódzkim i wykładowca w Wyższej Szkole Edukacji Zdrowotnej problematyką dręczenia pracowników interesuje się od dawna. Od 2004 roku działa w łódzkim oddziale Krajowego Stowarzyszenia Antymobbingowego, a jej praca magisterska dotyczyła zjawiska bullyingu, czyli mobbingu w środowisku uczniowskim. Żeby uzyskać tytuł doktora, Karolina Walczak musi obronić swoją pracę "Wpływ procesu wychowania i socjalizacji na podatność jednostki na mobbing w pracy".

Do dokończenia rozprawy łodziance niezbędne są wyniki ankiety, którą sama opracowała.

Abym uzyskała miarodajne informacje, musi ją wypełnić przynajmniej 300 respondentów, którzy doświadczyli mobbingu - mówi Karolina Walczak. Zależy mi na osobach reprezentujących różne zawody, które łączy jedno: doświadczyły uporczywego dręczenia w pracy. Ankietowani odpowiedzą na pytania dotyczące m.in. sytuacji w domu, szkole, ocenią kontakty ze współpracownikami.

Łodzianka planuje zakończenie badań przed wakacjami. Jeżeli zainteresuje ją któryś przypadek, opisze go szerzej. Wyniki badań na podstawie ankiet będą znane w tym roku.

Doktoratowi pani Karoliny kibicuje dr Witold Matuszyński, prezes łódzkiego oddziału Krajowego Stowarzyszenia Antymobbingowego (KSA). Ważne jest, aby jak najszerzej nagłaśniać problem łamania praw pracowniczych - podkreśla dr Matuszyński. Poza tym brakuje kompleksowych badań na temat tego zjawiska, są jedynie pojedyncze próby dotyczące albo wybranych regionów, albo pewnych zawodów i grup.

Karolina Walczak może liczyć na pomoc stowarzyszenia. Z łódzkim oddziałem rocznie kontaktuje się ponad tysiąc osób, które podejrzewają, że są poddawane mobbingowi. Dr Matuszyński obserwuje, że dysponują coraz większą wiedzą na temat tego zjawiska. Do KSA trafiają także przyszli magistrowie i licencjaci, którzy również planują pisanie prac na ten temat.
łatwy obiad
Posted by pracuj at 18:35:37 | Permanent Link | Comments (0) |

Poniedziałek, May 12, 2008

Prawa pacjenta mają za nic

Kryzys w systemie ochrony zdrowia nie sprzyja przestrzeganiu praw pacjenta. Sytuacją w szpitalach prowadzi do ograniczenia dostępności świadczeń medycznych i ignorowania podstawowych zasad etycznych - przestrzega rzecznik praw obywatelskich.

Rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski na konferencji ocenił stan przestrzegania praw pacjentów w Polsce.

RPO przyznał, że jest zaniepokojony sytuacją w szpitalach, zwłaszcza kiedy dochodzi do zamykania i ewakuacji oddziałów, przewożenia pacjentów do innych placówek. Zdaniem rzecznika, w środowisku lekarskim uważa się, że dozwolone są wszelkie działania, o ile nie powodują one bezpośredniego zagrożenia dla życia lub zdrowia pacjenta; jako takie nie stanowią naruszenia praw pacjenta - takie wnioski wysnuli przedstawiciele RPO z rozmów w czasie wizytacji przeprowadzonej w szpitalach w Rzeszowie i Jędrzejowie (w tym szpitalu doszło do ewakuacji noworodków i kobiet w ciąży).

Jak podkreślił Kochanowski, decyzje takie wpływają w sposób istotny na pogorszenie położenia pacjentów, chociażby przez dodatkowe uciążliwości związane z podjęciem leczenia w innej placówce, konieczność poniesienia dodatkowych kosztów, m.in. dojazdów, a przede wszystkim wzrost poczucia niepewności co do swojego losu i przyszłości leczenia.

"Czynniki te bezpośrednio wpływają na samopoczucie chorego, a przez to - co przyznają autorytety medyczne - również na skuteczność procesu leczenia. W takiej sytuacji chorzy nierzadko bezsilnie poddają się, mając poczucie odrzucenia" - zaznaczył RPO.

Rzecznik przyznał, że kryzys w systemie ochrony zdrowia ma podłoże systemowe i wiąże się z brakiem środków finansowych, wadami regulacji prawnych czy brakiem woli podjęcia trudnych decyzji o charakterze politycznym. "System ochrony zdrowia nie jest jedynie systemem usług; jest częścią etycznego systemu tworzącego solidarność społeczną i poczucie wspólnoty. Bez przywrócenia im zatem właściwego znaczenia, nawet usunięcie wymienionych +obiektywnych przeszkód+, nie doprowadzi do oczekiwanych rezultatów" - podkreślił Kochanowski.

"Szczególnie ważne są działania zapewniające przestrzeganie praw chorych dzieci.

bezrobocie
Posted by pracuj at 12:51:18 | Permanent Link | Comments (0) |

Niedziela, May 11, 2008

Pracownicy piją

Do baru chodzą po pracy albo przy alkoholu odstresowują się w domu. Jak mówią piwo lub lampka wina to jedyna metoda na relaks i spokojne zaśnięcie. W wielu przypadkach taka metoda prowadzi do alkoholizmu. Osoby, które wpadły w nałóg twierdzą, że zaczęły pić, bo zbyt intensywnie pracowały.

Adam jest prawnikiem w warszawskiej kancelarii. Codziennie chodził do baru po pracy. - Nie mogłem nie iść. - twierdzi Adam Tarnowski, 37-letni prawnik. - To należało do dobrego tonu. W barze byli wszyscy, którzy się liczyli w firmie. Mogliśmy zdjąć krawaty i pogadać. Na piwo przychodził też szef. Wypicie z nim kufla było nobilitujące. Niestety wkrótce straciłem kontrolę. Gdy inni kończyli na jednym piwie, ja zamawiałem kolejne. Gdy wygrywałem sprawę w sądzie, do domu wracałem nad ranem. Byłem coraz częściej kompletnie pijany i niezdolny do pracy następnego dnia.

Adam wpadł w nałóg. Szef skierował go na leczenie pod groźbą zwolnienia z pracy.
- Byłem pracoholikiem, chciałem być najlepszy w firmie. Tylko alkohol dawał mi wytchnienie i relaks. Im więcej pracowałem, tym więcej piłem. Nie piję od sześciu miesięcy. Po pracy idę od razu do domu - opowiada Adam.

Bogdan, spawacz ze Stoczni Gdańskiej, też musiał się leczyć.
- Myślałem, że jak nie pójdę z chłopakami po robocie na browara, to będą mnie traktować jak mięczaka. Inni potrafili wypić jedno piwo i wracać do żony. Ja jeszcze w autobusie popijałem. Potrafiłem przepić większość wypłaty. Trafiłem na odwyk. Od roku nie tknąłem piwa. Leczenie było dla mnie trudne i nie od razu przestałem pić. Łamałem się kilka razy.

Marta, inżynier z Krakowa, nie chodziła na piwo po pracy. Piła w domu. Najpierw tylko po dniach największego stresu.
- Przygotowywałam projekty dla kluczowych klientów naszej firmy. Zdarzało się, że nie spałam po trzy noce z rzędu, by zdążyć z oddaniem projektu. Gdy już mogłam wypocząć okazało się, że nie jestem w stanie. Nie mogłam zasnąć, czułam że dygoczę od kofeiny. Jedynym sposobem był alkohol. Tylko po drinku mogłam zasnąć. Oczywiście po jakimś czasie piłam każdego wieczoru i na jednym drinku się nie kończyło - opowida Marta Tokarzewska.
programy do fakturowania
Posted by pracuj at 11:31:41 | Permanent Link | Comments (0) |

Poniedziałek, May 05, 2008

Czy studenci mogą nagrywać egzamin?

Czy studenci mogą nagrywać egzaminy? - z takim pytaniem Parlament Studentów zwrócił się do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Chodzi o to, by w razie oblanego egzaminu mieć niezbity dowód, że przyczyną był brak wiedzy studenta, a nie potrzeby finansowe uczelni. Studenci często skarżą się na brak obiektywnej oceny na egzaminie.

Nagranie mogłoby pomóc w rozstrzygnięciu przed komisją odwoławczą czy - jak często podejrzewają studenci - odpytujący celowo nie zaliczył egzaminu. Brak zaliczenia zmusza studenta do odpłatnej poprawki lub odpłatnego powtarzania semestru.

- Czasami też wykładowca przy wystawianiu oceny kieruje się sympatiami lub antypatiami i to decyduje o zaliczeniu lub nie danego przedmiotu - argumentuje Leszek Cieśla, przewodniczący Parlamentu Studentów. Jak dodaje, już zdarzają się przypadki, że studenci wchodzą na egzaminy ze sprzętem nagrywającym. Ale nie zawsze spotyka się to z aprobatą wykładowców.

W tej sprawie Parlament zwracał się już raz do ministerstwa rok temu, ale bezskutecznie. Nie otrzymał żadnej odpowiedzi.  
ogłoszenia Lubań
Posted by pracuj at 14:43:05 | Permanent Link | Comments (0) |

Niedziela, May 04, 2008

Policja kusi nowych kandydatów

MSWiA chce przyspieszyć wchodzenie do służby absolwentów szkół policyjnych - pisze "Życie Warszawy". Kandydaci do pracy w policji nie musieliby odbywać rocznego stażu w stopniu aplikanta.

Nowe przepisy mają zachęcić młodych ludzi do wstępowania w szeregi policji. Zmiana ma nie tylko znaczenie prestiżowe, ale przede wszystkim finansowe. Różnica między wynagrodzeniem aplikanta a policjanta wynosi około 1000 złotych brutto. Tymczasem tylko w Warszawie pozostaje wolnych około 900 etatów policyjnych.

Pomysł popierają związki zawodowe działające w policji. Podkreślają jednak, że znaczenie dla ewentualnych kandydatów dla służby powinny mieć przede wszystkim zapowiadane podwyżki wynagrodzeń.
Forum Lubań
Posted by pracuj at 10:59:09 | Permanent Link | Comments (0) |