Friday, March 27, 2009

Trójmiejskie Targi Pracy 2009 - rozprawimy się z kryzysem!

Trójmiejskie Targi Pracy 2009 to największe targi pracy w Polsce. W tym roku impreza odbędzie się w dniach 18-20 maja na Politechnice Gdańskiej w Nowym Gmachu Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki. Oczekujemy tak jak rok temu około 150 wystawców i ponad 10 000 odwiedzających. Spodziewamy się kilku tysięcy ofert pracy dla studentów i absolwentów szkół wyższych. To już dwunasta edycja naszego przedsięwzięcia.

Lokaty strukturyzowane w mBank mBank uruchomił pierwsze krótkoterminowe lokaty strukturyzowane z cyklu lokat opartych na walucie EUR i USD. Klienci sami dokonują wyboru, czy kurs walut wzrośnie, spadnie czy ustabilizuje się.

Sponsorami przedsięwzięcia są Wirtualna Polska SA, Jabil Circuit oraz Thomson Reuters.

Pracodawcom pragniemy umożliwić dotarcie do jak największej liczby osób, które spełniają wymagania na dane stanowiska pracy. Organizujemy specjalną promocję w środowiskach akademickich kilku miast w Polsce. Ponadto informację o Trójmiejskich Targach Pracy zainteresowani odnajdą w telewizji, radiu, prasie i Internecie. Oferta dla firm znajduje się na naszej stronie internetowej www.targipracy.gda.pl

W ramach Targów przewidujemy na miejscu wiele atrakcji. Będą spotkania z ludźmi polityki i biznesu, liczne konferencje, warsztaty oraz wykłady. Podczas ostatniej edycji imprezy gościliśmy m.in. posła Janusza Korwina-Mikke oraz prof. Joannę Senyszyn. Tym razem planujemy bardzo pikantne spotkania ze znanymi osobistościami ale o tym poinformujemy wkrótce na naszym serwisie www.targipracy.gda.pl

Przyjmujemy zgłoszenia polityków chętnych do wzięcia udziału w debacie pt. “Rozprawimy się z kryzysem” pod adresem mailowym: thiede@pg.gda.pl

Studenci dzięki Targom znaleźli zatrudnienie w wielu egzotycznych krajach. Na przykład Dorota Lewna, absolwentka PG rozpoczęła pracę w RMD Kwikform w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Oto jej wypowiedź:

- “Firma, którą spotkałam na Targach przyjechała do Polski z określoną misją: zwerbować nowych pracowników. Dlatego też, bardzo im zależało na studentach, którzy po obronie chętnie wyjadą za granicę. Ja zdecydowałam się na ich ofertę, w której oferowali dobre warunki pracy, szkolenia i dodatki. Pracuję w tu od 2 miesięcy, w Dubaju jestem od miesiąca i jak dotąd otrzymałam wszystko, co mi obiecano, a nawet trochę więcej.

W firmie pracuje kilku Polaków i wszyscy są uważani za świetnych pracowników. Wykształceni i z dobrą podstawą inżynierskiej wiedzy możliwą do wykorzystania w wielu dziedzinach. Firma prowadzi politykę pro-pracowniczą. Dlatego każdy traktowany jest tak, żeby czuł się zadowolony i doceniony.

Kryzys ekonomiczny ma też swoje skutki tutaj, w tym gigantycznym zagłębiu budowlanym. Ja przyjechałam tutaj już w czasie kiedy się to wszystko zaczęło, polegam więc na informacjach od moich współpracowników. Pomimo iż Firma dostaje mniej zamówień niż zwykle, to pracy ciągle jest pod dostatkiem. I z tego się cieszę.”

Nokia Siemens Networks oraz Axciom pozyskały kilkudziesięciu pracowników do powstających w Polsce nowych ośrodków. Szymon Bednarz opowiada o pracy w Nokii:

- “Jestem bardzo zadowolony. Pracują ze mną moi koledzy ze studiów na PG. Dwa, trzy razy w semestrze wyjeżdżamy na szkolenia do Helsinek, Monachium, Hundigton. Mój kolega Michał jedzie teraz na sześć tygodni do Chin na implementacje sprzętowe. Do tego dochodzi tzw. on the job training czyli wymiany pracowników z innymi biurami. Mamy mnóstwo czasu na własny rozwój.”

Skąd dowiedziałeś się o targach pracy?
- Studiuję na Politechnice Gdańskiej, a że targi odbywają się na mojej uczelni, nie sposób było nie zauważyć plakatów i ulotekJ.

Czy na targach szukałeś konkretnej firmy, oferty?
- Byłem na II roku studiów dziennych na PG , postanowiłem więc szukać, przede wszystkim, ciekawych ofert praktyk. Szukałem firm, które działają w branży zgodnej z moimi zainteresowaniami oraz kierunkiem studiów.

Co skłoniło Cię do aplikowania do WP?
- Przede wszystkim chciałem zdobyć doświadczenie w branży związanej z Internetem. Nie bez znaczenia była renoma firmy. Zależało mi też na tym, żeby znaleźć zajęcie blisko uczelni, bo chciałem pogodzić naukę z obowiązkami pracownika. Zdecydowałem się aplikować do WP. Poza tym znałem już kilka osób, które pracowały w Wirtualnej Polsce i ich opinie tylko upewniły mnie w mojej decyzji.

Jak wyglądał proces rekrutacji na praktyki?
- Na targach wypełniłem formularz aplikacyjny, kilka dni później zaproszono mnie do WP w celu rozwiązania testów kwalifikacyjnych. Od wyników testów i krótkiej rozmowy zależało przyjęcie mnie na praktyki. Na szczęście udało się i znalazłem się w grupie praktykantów.

Studiujesz dziennie, a jednak udało Ci się dostać pracę…
- Po dwumiesięcznych praktykach zaproponowano mi pracę. Ucieszyłem się z tej propozycji, ponieważ praktyki naprawdę mi się spodobały. Z racji studiów zależało mi też na elastycznym czasie pracy. Okazało się, że jest to możliwe do zrealizowania - zatrudniono mnie w niepełnym wymiarze godzin. Dzięki temu udaje mi się godzić pracę w WP z zajęciami na uczelni. Plusem jest też, że WP od budynku PG dzieli zaledwie kilka metrów i bez problemu mogę załatwić wszystkie pilne sprawy.

Co najbardziej podoba Ci się w Twojej pracy?
- Najbardziej podoba mi się to, że mogę robić w pracy coś, czym naprawdę się interesuję. Podoba mi się też atmosfera pracy, otwartość ludzi. No i to, że jest tu naprawdę wielu specjalistów, od których można się bardzo dużo nauczyć.

Rucker AG to firma specjalizująca się w projektowaniu i konstrukcji nadwozi pojazdów. Oni również gościli na Politechnice rok temu. Polacy z Rucker AG zaprojektowali m.in. sportowy samochód Leopard o mocy 405KM. Były sponsor Targów, Atkins słynie natomiast z projektu najsławniejszego hotelu świata -

Posted by pracuj at 12:58:03 | Permalink | Comments (1) »

Unia da pieniądze na firmowe przedszkole

Za pieniądze unijne mogą powstać alternatywne ośrodki opieki nad dziećmi. O dofinansowanie mogą się starać wszystkie podmioty, z wyjątkiem osób fizycznych, informuje “Gazeta Prawna”.

Lokata strukturyzowana Czarne Złoto mBank proponuje Klientom lokatę, dzięki której można zyskać na umiarkowanym wzroście cen kontraktów terminowych na ropę naftową Brent.

“Gazeta Prawna” podaje, że departament Wdrażania Europejskiego Funduszu Społecznego ogłosił konkurs na tworzenie ośrodków opieki nad dziećmi w miejscu pracy oraz rozwijanie alternatywnych form opieki nad dziećmi. Wnioski o unijne dotacje można składać do 31 marca. Grupą docelową projektu są pracodawcy i kobiety wychowujące dzieci.

Przedmiotem dofinansowania może być: tworzenie ośrodków opieki nad dziećmi w miejscu pracy, rozwijanie alternatywnych form opieki nad dziećmi oraz inne działania służące godzeniu życia zawodowego i rodzinnego (np. działania informacyjne, promocyjne, usługi transportowe). Dotację na założenie domowego przedszkola może otrzymać np. kobieta wychowująca dzieci, która musi mieć jednak zarejestrowaną działalność gospodarczą. Projekty będą finansowane ze środków Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki.

Wnioski można składać do 31 marca w Departamencie Wdrażania Europejskiego Funduszu Społecznego w Warszawie. Po zamknięciu konkursu zostanie przeprowadzona ocena formalna, a następnie ich merytoryczną wartość oceni Komisja Oceny Projektów. Na podstawie przyznanej punktacji powstanie lista rankingowa projektów. W połowie maja powinno już być wiadomo, kto uzyskał dofinansowanie. Do wczoraj nie wpłynął jeszcze żaden wniosek.

Posted by pracuj at 09:36:45 | Permalink | Comments (1) »

Za długi męża biznesmena żona nie odpowiada

Długów małżonka związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej wierzyciel nie może ściągać z majątku wspólnego, dorobkowego.

Lokata strukturyzowana Strefa Zysku w mBanku mBank wprowadza następną 3 - miesięczną lokatę strukturyzowaną, opartą o kurs USD/PLN. W mBanku od 19 do 25 lutego br. trwa przyjmowanie zapisów na 3-miesięczną lokatę strukturyzowaną Strefa Zysku.

Inaczej będzie, jeśli jest to majątek firmy albo jeśli drugie z małżonków zgodziło się na zaciągnięcie danego długu.

Czytelniczka pozostaje od lat z mężem w faktycznej separacji. Mieszkanie jest tylko jej własnością, bo otrzymała je w spadku. Mąż prowadzi firmę na własne nazwisko i ma w związku z tą działalnością jakieś długi. Czytelniczka pyta, czy komornik może dla ich ściągnięcia zająć samochód, który kupiła, nie mieszkając z mężem i wyłącznie za pieniądze będące owocem jej pracy.

Samochód kupiony przez żonę należy zapewne formalnie do majątku wspólnego. Stanowiłby bowiem wyłączną własność czytelniczki, gdyby:

> małżonkowie zawarli notarialnie umowę (intercyzę) znoszącą wspólność majątkową małżeńską lub stosownie ją ograniczającą albo

> na wniosek któregoś z małżonków sąd wydałby orzeczenie o jej zniesieniu.

Wspólność majątkowa powstaje po ślubie automatycznie. Automatycznie ustaje tylko po rozwodzie albo separacji orzeczonej przez sąd. Faktyczna separacja nie powoduje jej ustania.

Z chwilą powstania wspólności wszelkie dobra nabyte przez oboje małżonków albo każde z nich wchodzą do majątku wspólnego dorobkowego.

Czytelniczka nie musi jednak obawiać się zajęcia auta przez wierzycieli męża, jeśli dług powstał w związku z prowadzoną przez niego działalnością gospodarczą. Obowiązują bowiem szczególne, odrębne zasady odpowiedzialności za takie długi, i to również gdy firma prowadzona przez jednego małżonka należy do majątku dorobkowego, wspólnego. Otóż takie długi jednego małżonka wierzyciel może ściągać:

> z jego majątku osobistego,
> z przedmiotów majątkowych wchodzących w skład przedsiębiorstwa,
> z wynagrodzenia za pracę lub innych dochodów uzyskanych przez dłużnika z innej działalności zarobkowej,
> z korzyści z należących do dłużnika praw autorskich, praw pokrewnych (np. artystów wykonawców), czyli tantiem, prawa własności przemysłowej (do znaków towarowych, wynalazków, wzorów użytkowych) oraz innych praw przysługujących twórcom.

Z innych dóbr wierzyciel takich długów małżonka egzekwować przymusowo nie może. Dotyczy to więc np. wspólnego mieszkania, jego wyposażenia, samochodu kupionego do celów prywatnych bez związku z prowadzeniem firmy przez małżonka.

Wierzyciel może oczywiście ściągnąć dług jednego małżonka z majątku wspólnego, jeśli drugi małżonek wyraził zgodę na jego zaciągnięcie. Dotyczy to także długów związanych z prowadzeniem firmy. W żadnym razie wierzyciel jednego małżonka nie może egzekwować jego długu z majątku osobistego drugiego z nich, nawet jeśli ten wyraził zgodę na zaciągnięcie długu. Zgoda taka bowiem jest przyzwoleniem na egzekwowanie z majątku objętego wspólnością ustawową małżeńską.

Wskazane tu zasady odpowiedzialności za długi odnoszą się do długów powstałych po 20 stycznia 2005 r. Z tym dniem bowiem zmieniły się przepisy kodeksu rodzinnego i opiekuńczego dotyczące stosunków majątkowych w małżeństwie. Do długów wcześniejszych zastosowanie mają stare przepisy, które pozwalały wierzycielom na egzekwowanie zobowiązań zaciągniętych przez jednego z małżonków także z majątku objętego wspólnością majątkową małżeńską niemającego związku z prowadzeniem firmy.

Posted by pracuj at 08:47:50 | Permalink | Comments (1) »

Thursday, March 26, 2009

Jak świat zmagał się z kryzysem?

Każda hossa ma swój koniec. Po latach rozkwitu gospodarki nadchodzi kryzys, zwykle bolesny w skutkach. Ten, który nęka nas obecnie jest jedynym z wielu w historii XX wieku.

Lokaty strukturyzowane w ING Obecnie oferta ING Banku Śląskiego obejmuje 5 produktów strukturyzowanych - trzy w formie produktu ubezpieczeniowego oraz dwa w formie lokaty inwestycyjnej.

Rok 1907

Panika w 1907 roku spowodowana była nadmiernymi wydatkami i niewłaściwą spekulacją, była też skutkiem walki konkurencyjnej Johna D. Rockefellera z koncernem United Copper. Krach giełdy w marcu i następne załamanie w październiku wpłynęło na szybką sprzedaż papierów banków i innych instytucji w Nowym Yorku (powodując przy tym załamanie państwowego Banku Ameryki Północnej). Skarb Państwa przy pomocy JP Morgana, amerykańskiego finansisty i biznesmena wyciągnął finansowe środki federalne i pomógł w ciężkiej sytuacji. Pewność na rynku powróciła w lutym następnego roku. Władze monetarne zapowiedziały, że postarają się nie dopuszczać do paniki, nim zdąży ona wyrządzić prawdziwe szkody. Pod wpływem tego doświadczenia postanowiono utworzyć System Rezerwy Federalnej, czyli amerykański bank centralny. Przez cały XIX wiek Amerykanie przeciwstawiali się utworzeniu takiej instytucji, widząc w nim czynnik, który utrudni dostęp do kredytu.

Lata 1918-24

Hiperinflacja w Niemczech. W 1914 kurs wymiany pomiędzy dolarem a niemiecką marką wynosił ok. 1:4. W 1923 roku wskaźnik ten wzrósł do poziomu 1USD za 1 bilion marek. Po Pierwszej Wojnie Światowej, “wygrani” oskarżali Niemców o rozpoczęcie wojny. Naciskali niemieckie władze o wypłacenie rekompensat za poniesione straty podczas jej trwania. Biedne wówczas Niemcy nie dysponowały metalami ani drogimi kruszcami, aby móc zwrócić żądane kwoty. Uruchomili zatem drukarnie do czasu, kiedy powstał pieniądz o wartości 1,000 mld marek.

Rok 1929

Zanim doszło do kryzysu Ameryka przeżywała w latach dwudziestych okres rozkwitu gospodarczego. Panował powszechny optymizm. Ludzie bogacili się w zawrotnym tempie. Dow Jones zamienił niezliczoną ilość zwykłych ludzi w milionerów. Na giełdzie grały osoby, które nie miały pojęcia jak ona działa. Przelewano pieniądze w akcje firm, o których nic nie było wiadomo. Kiedy rząd chciał przerwać ten proceder i starał się ostudzić zapał inwestorów przez podniesienie stóp procentowych wybuchła panika. Inwestorzy w desperacji masowo rozpoczęli sprzedaż posiadanych walorów. Doszło do fali wyprzedaży na niespotykaną wcześniej skalę. Ceny akcji wielu spółek spadły w ciągu zaledwie kilku godzin o 40%-50%. Prawdziwa panika nastąpiła w następny wtorek, 29 października, kiedy ceny akcji spadały nieprzerwanie, wręcz pionowo.
Niestety banki również zainwestowały w akcje i w krótkim czasie większość z nich stała się niewypłacalna, a w konsekwencji poniosła bankructwo.

Rok 1973

Pierwszy kryzys naftowy rozpoczął się w 1973 roku i objął wszystkie kraje wysoko uprzemysłowione i zależne od ropy naftowej, we wszystkich dziedzinach gospodarki. Kryzys spowodował raptowny wzrost cen ropy naftowej na rynkach światowych w wyniku embarga państw OPEC. Zrzeszenie zastosowało ograniczenia wobec Stanów Zjednoczonych po wybuchu wojny izraelsko-arabskiej w 1973. Został uzgodniony nowy mechanizm ustalania cen za ropę naftową w celu zwiększenia zysku. Ceny ropy na światowych rynkach wzrosły z około 2 USD do 11-12 USD za baryłkę. Doprowadziło to do głębokiego kryzysu w świecie uzależnionym od dostaw ropy z Bliskiego Wschodu.

Rok 1982

Kuwejcka Giełda Souk Al.-Manakh była alternatywnym, nielegalnym rynkiem, zwłaszcza wobec oficjalnej giełdy krajowej. Wielu inwestorów miało ograniczony dostęp do legalnego rynku, więc zaczęli inwestować w Souk Al.-Manakh. Akcje na “alternatywnym” rynku zaczęły drastycznie wzrastać za sprawą czeków z opóźnioną datą wykonania. W ten sposób tysiące inwestorów zadłużyło się na łączną kwotę 94 mld USD. Faktem jest, że tych pieniędzy nigdy nie było i tylko dwa banki (w tym jeden komercyjny) przetrwały załamanie.

Rok 1987

Czarny poniedziałek. Jednym z powodów załamania się gospodarki był nowy program do handlowania akcjami i wzrost udziału wirtualnych transakcji na Wall Street. Pod koniec października 1987 roku australijski rynek spadł o 41,8 proc, kanadyjska giełda straciła 22,5 proc., giełda w UK spadła o 26,5 proc., a indeks w Hongkongu oddał aż 45,8 proc. Tym razem jednak krach był chwilowy. Gospodarka Stanów Zjednoczonych była na fali rosnącej. Giełda szybko odrobiła straty.

Rok 1994

Kryzys meksykańskiego peso. Znany również jako “El Error de Diciembre”. Wywołany był nagłą dewaluacją waluty w grudniu 1994 roku oraz zamieszkami spowodowanymi rozpowszechnioną na szeroką skalę korupcją. Administracja nowo wybranego prezydenta Ernesto Zedillo nie widziała innego wyjścia jak dewaluacja peso. Tym samym spowodowała szybką ucieczkę inwestorów zagranicznych, gwałtowny spadek PKB oraz wzrost inflacji.

Rok 1997

Kryzys finansowy Wschodniej Azji. Nazywany również “Azjatyckim cudem gospodarczym” przerodził się w katastrofę. Wysoki poziom azjatyckich stóp procentowych wydawał się kuszący dla inwestorów, ale kiedy USA starały się ożywić gospodarkę przez obniżanie swoich stóp procentowych, stały się przez to bardziej atrakcyjne. W konsekwencji, azjatycki rynek stał się dość ryzykowny. Efekt domina został rozpoczęty w Tajlandii, rozprzestrzenił się przez Filipiny, Hongkong, Indonezję, Malezję i jeszcze dalej powodując niespotykany dotąd kryzys. Azjatyckie giełdy, które przedtem cieszyły się ogromnymi wzrostami, traciły 75 proc. w Tajlandii, 23 proc. w Hong Kongu i 60 proc. w Singapurze. Nie było rynku, którego by ominął kryzys.

Rok 1998

Rosyjski kryzys finansowy. Ten kryzys wywołała korupcja, kompletny brak efektywnych gospodarczych reform, dewaluacja rubla i polityczna niestabilność. Dodatkowo Rosja, jako światowy eksporter jednej trzeciej ropy i gazu została dotknięta jeszcze mocniej przez spadek cen tych surowców. Kiedy zagraniczni inwestorzy rozpoczęli wypłaty swoich pieniędzy z kraju, banki były tak mocno sparaliżowane, że nawet pożyczka z Międzynarodowego Funduszu Monetarnego nie mogła już pomóc. Kryzys rozprzestrzenił się także na inne rynki. Nie tylko pobliskie, jak Ukrainę czy Czechy, ale i bezpośrednio zdołował Dow Jones.

Rok 1999

Argentyński kryzys gospodarczy. Lata 80-te były bardzo trudnym okresem dla Argentyny ze względu na wojskową dyktaturę, fiasko na Falklandach i załamanie gospodarcze wraz z szalejącą inflacją. Dług tego kraju urósł znacznie w latach 90-tych. Sprawy pogorszył jeszcze wysoki poziom korupcji. W roku 1999 recesja była już rozdmuchana na szeroką skalę. Doprowadziło to do utraty pewności inwestorów. Wyprzedaż akcji banków zmusiła rządy do zamrożenia kapitału na rachunkach, pozwalając jedynie na drobne wypłaty. Na ulicach powstały zamieszki, a rząd Fernando de la Rua upadł. Następne dwa rządy również nie poradziły sobie z problemami kraju. Dopiero trzecie władza, prowadzona przez Nestora Kirchnera doprowadziła kraj do stabilizacji.

Posted by pracuj at 12:14:45 | Permalink | Comments (2)

Wednesday, March 25, 2009

Biorą pracę za 500 zł

Polacy zagrożeni rosnącym bezrobociem rzucają się na słabo płatną pracę - pisze “Gazeta Wyborcza”. Oblężone są urzędy, sklepy, firmy sprzątające i ochroniarskie.

Urzędy gminy organizują konkursy na stażystów, oferując im niekiedy 500 złotych na rękę, informuje “Gazeta Wyborcza”. Do urzędu w Nowej Soli zgłosiło się sześciu kandydatów na miejsce. Wcześniej kilkakrotnie rozpisywano tam konkurs na urzędnika, teraz świetnie wykształcony kandydat zgłosił się od razu. Pensja - tysiąc złotych na rękę. W jednym z oddziałów ZUS na jedno miejsce zgłosiło się aż 178 osób.

Lokata Szczerozłotowa w Banku BGŻ Do oferty Banku BGŻ została wprowadzona nowa trzymiesięczna lokata terminowa – Lokata Szczerozłotowa. Jej oprocentowanie, niezależnie od zdeponowanej kwoty, wynosi aż 6,7 proc. w skali roku.

Problemu ze znalezieniem pracowników nie mają także hipermarkety, oblężenie przeżywają firmy sprzątające i ochroniarskie.

Jeszcze pod koniec roku Polacy niechętnie podejmowali pracę za tysiąc złotych netto. Na rynku były lepsze oferty, a pensje rosły w rekordowym tempie - w ubiegłym roku średnio o 11 procent. Teraz jednak praca za tysiąc złotych jest towarem poszukiwanym.

Związki zawodowe obawiają się, czy pracodawcy nie wykorzystają trudnej sytuacji na rynku pracy, by nadmiernie obniżyć płace - pisze “Gazeta Wyborcza”.

Posted by pracuj at 13:05:12 | Permalink | Comments (1) »

Kryzys dzieli Europę, rośnie nowy mur

Kryzys znów dzieli Europę, a jej część środkowo- wschodnia oddaliła się tak bardzo jak nigdy wcześniej - ocenia we wtorek dziennik “La Repubblica” w obszernym raporcie “Nowy mur Europy”.

Na tle innych krajów Polskę przedstawiono jako państwo stabilne gospodarczo, które nie prosi Unii o pomoc, by nie popaść w taką pułapkę jak Węgry.

Rzymski dziennik podkreśla, że we wschodniej części kontynentu smutna jest zima 2009 roku, w którym przypada 20. rocznica obalenia komunizmu.

Zmiana oprocentowania lokat w AIG Banku Oprocentowanie lokaty półrocznej Zysk+ wynosi obecnie 6% niezależnie od zdeponowanych wkładów. Również 6% zarobimy na lokacie rocznej, jeśli zainwestujemy 10 000 zł.

Dwie dekady po polskiej rewolucji i upadku muru berlińskiego, 10 lat po wejściu nowych demokracji do NATO i pięć lat po rozszerzeniu UE, wiatry obaw - mroźne i groźne - znów zaczynają wiać na wschodzie dawnej żelaznej kurtyny - zauważa.

Ale po raz pierwszy wieją z Zachodu, a nie z Moskwy - dodaje.

W postmodernistycznej Warszawie amerykańskich drapaczy chmur ludzie wypełniają wciąż centra handlowe, ale lider narodowo- populistycznej opozycji Jarosław Kaczyński grzmi gniewnie przeciwko liberalnemu rządowi Donalda Tuska, niezdolnemu według niego do zadbania o polskie interesy w Europie - podsumowuje dziennik.

W bogatej Pradze wciąż wydaje się pieniądze w salonach włoskiej mody czy niemieckich samochodów, ale ekonomiści obawiają się 5- procentowej recesji. Bratysława - o południowo-koreańskim lub też japońskim wyglądzie - uratowała się wchodząc do strefy euro jak Słowenia - relacjonuje “La Repubblica”.

Do tego miejsca sytuacja jest pod kontrolą. Lecz już dalej, na Węgrzech czy na Łotwie istnieje poważne ryzyko, że przyszłość przypominać będzie komunistyczną przeszłość - ocenia.

Autor relacji zwraca uwagę, że na placach w Budapeszcie gromadzą się zwolennicy narodowo-populistycznej opozycji i neofaszyści, a w kraju coraz silniejszy jest antysemityzm. Ferenca Gyurcsanya przedstawia zaś jako “słabego premiera”.

“La Repubblica” przytacza opinie, według których to zachodnia część UE ponosi odpowiedzialność za obecny gospodarczy rozłam na naszym kontynencie.

Przedstawiciel kierownictwa jednego z austriackich banków Manfred Wimmer, cytowany w artykule, powiedział: Potrafimy jeszcze odróżnić Holandię od Portugalii, Finlandię od Grecji, ale staliśmy się niezdolni do tego, by dostrzec różnice między krajami wciąż stabilnymi, czyli Polską, Słowacją, Czechami i Słowenią a państwami w ciężkim kryzysie, jak Węgry czy Łotwa.

Byłoby tragedią, gdyby po 20 latach Europa znowu była podzielona - ostrzegł cytowany w raporcie szef Banku Światowego Robert Zoellick.

Według dziennika “koszmar syndromu węgierskiego” prześladuje wszystkie kraje Europy Środkowo-Wschodniej, włącznie z Polską, o czym mają świadczyć słowa polskiego ministra finansów Jacka Rostowskiego: Nie chcemy popaść w potworny deficyt w węgierskim stylu.

Do artykułu Andrei Tarquiniego wkradł się poważny błąd: wymienił on Polskę obok Słowacji jako kraj “uratowany także przez wejście do euro”.

Posted by pracuj at 11:58:04 | Permalink | Comments (1) »

Opcje: firmy idą do sądu

Na początku przyszłego tygodnia firmy, które wpadły w długi z powodu niekorzystnych umów na opcje walutowe, złożą pierwsze pozwy przeciw bankom. Pisze o tym “Rzeczpospolita”.

Lokata db Trio Deutsche Bank PBC S.A. Deutsche Bank PBC wprowadza do oferty nowy, innowacyjny produkt depozytowy – lokatę db Trio, stanowiącą połączenie trzech lokat terminowych o okresach 1, 6 oraz 12 miesięcy w ramach jednego produktu.

Dziennik dowiedział się, że firmy, które po załamaniu się wartości złotego poniosły wielomilionowe straty, będą przed sądami cywilnymi walczyć o unieważnienie umów na opcje.

Przedsiębiorcy, którym grozi bankructwo, nie chcą dopuścić do grożącej im superszybkiej egzekucji, dlatego też liczą na uzyskanie sądowego wstrzymania procedur komorniczych.

Wcześniej Stowarzyszenie na rzecz Obrony Polskich Przedsiębiorstw złożyło w prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez sześć banków, które miały nie podawać pełnej informacji o opcjach.

Więcej w “Rzeczpospolitej”.

Posted by pracuj at 10:30:07 | Permalink | Comments (1) »

Tuesday, March 24, 2009

Banki upadają przez chciwość

Benedykt XVI powiedział, że powodem upadku amerykańskich banków była “chciwość” i kult “mamony”.

Podczas spotkania z rzymskimi proboszczami papież, odpowiadając na pytanie dotyczące kryzysu finansowego i gospodarczego, podkreślił: “Kościół powinien czuwać i ujawniać fundamentalne błędy, jakie pokazał upadek amerykańskich banków”.

Lokata Dobra Energia z BRE Bankiem BRE Bank wraz z mBankiem i MulitBankiem po raz pierwszy uruchomił wspólną subskrypcję lokaty inwestycyjnej dla wszystkich swoich Klientów.

“Chciwość ludzka jest bałwochwalstwem, które sprzeciwia się prawdziwemu Bogu i jest zafałszowaniem oblicza Boga innym bogiem - mamoną” - powiedział Benedykt XVI. “Musimy to odważnie obnażać” - podkreślił.

Zauważył, że Kościół pokazuje drogi prowadzące do sprawiedliwości, miłości i nawrócenia serca. Ale - ocenił - nie jest to łatwe, bo spotyka się ze sprzeciwem “grup interesu”.

“Również w gospodarce sprawiedliwość budować można wtedy, gdy są sprawiedliwi” - zaznaczył papież, którego wypowiedzi przytoczyło Radio Watykańskie.

Posted by pracuj at 12:22:07 | Permalink | No Comments »

“Firmy mogą na odległość szkolić inspektorów”

Rozmawiamy z ZOJĄ BEDNAREK - Po wprowadzeniu obowiązku zatrudniania w firmach inspektorów ochrony przeciwpożarowej w Szkole Głównej Służby Pożarniczej liczba chętnych na przeszkolenia była tak duża, że uczelnia zorganizowała dodatkowe kursy e-learningowe.

Jak zmieniła się sytuacja w firmach po wejściu w życie znowelizowanego kodeksu pracy?

Ta zmiana była dla nas nieoczekiwana. Zobowiązuje właścicieli przedsiębiorstw do posiadania wśród załogi osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo pożarowe. Wprowadzając tę poprawkę, pani minister pracy prawdopodobnie nie wiedziała, że w Polsce wymagamy odpowiednich kwalifikacji od takich osób. Jest to zapisane w naszej ustawie o ochronie przeciwpożarowej.

Lokata strukturyzowana Texas w MultiBanku Lokata Inwestycyjna Texas to kolejny obok Dobrej Energii produkt strukturyzowany dostępny obecnie dla Klientów MultiBanku. Instrumentem bazowym jest kurs USD/PLN.

Niewiele osób może więc pełnić te obowiązki?

Jesteśmy w sytuacji podobnej do tej, kiedy niespodziewanie zobowiązano kierowców do posiadania w samochodzie jednokilogramowej gaśnicy. Sytuacja była tragiczna. W Polsce nie było wystarczającej liczby takich gaśnic ani ich producentów. Teraz również wystąpiło podobne zjawisko. Mamy nadzieję, że zapowiadana nowelizacja k.p. złagodzi sytuację. Na razie musieliśmy zwiększyć prawie czterokrotnie limity przyjęć. Mamy chętnych na te kursy na prawie cały rok.

Ile osób się zgłosiło się do szkoły?

W tej chwili kształcimy około 200 osób. Zwykle grupa nie przekracza jednorazowo czterdziestu. W kwietniu 2009 r. będzie następny nabór, ale i to okazało się za mało. Zwróciliśmy się do komendanta głównego z prośbą o zgodę na prowadzenie kursu e-learningowego i otrzymaliśmy zgodę. Zrobimy go przy pomocy firm zewnętrznych. Oceniliśmy, że w tym roku będziemy zmuszeni przeszkolić około 3 tys. osób. Po znowelizowaniu k.p. sprawa się rozciągnie w czasie i uspokoi.

Zmienią się wymagania dla firm?

Przypuszczamy, że nie powinno być już kar dla tych, którzy szybko nie zareagują na nowe przepisy.

Czy zmienią się też wymogi odnośnie do kwalifikacji inspektorów?

W tym zakresie nie spodziewamy się żadnych zmian.

Szkolenia nie są tanie. Kosztują 1,2 tys. zł. Kto za nie przeważnie płaci?

Na ogół otrzymujemy wnioski dotyczące kształcenia z przedsiębiorstw. Na przykład bardzo aktywnie działa Orlen. Prowadzimy dla nich obecnie nawet sesje wyjazdowe - wyjeżdżamy, aby ich kształcić. Wiadomo, że tam zagrożenie pożarowe jest zwiększone.

Czy kursy e-learningowe będą tańsze?

Tak będą kosztować 960 zł. Postaramy się też, aby w przyszłości były jeszcze tańsze.

Ile czasu trwają zajęcia?

Zarówno klasyczne kursy, jak i te e-learningowe są obliczone na 71 godzin. To jest minimum, które trzeba poświęcić, aby człowiek był dobrze przygotowany do tej działalności.

Przepisy mówią, że osoby, które zdobywały uprawnienia specjalistów przed rokiem 2005, będą musiały je odnowić w 2010 roku. Czy dużo jest takich osób?

Około 200-300. Do 2005 roku kształcono specjalistów według skróconego programu, takiego, według którego obecnie kształcimy inspektorów. Już po 70 godzinach kursu stawali się specjalistami. Teraz wszyscy, którzy nabyli uprawnienia specjalistów do spraw ppoż. według skróconego kursu, do 2010 roku będą musieli pójść na studia podyplomowe (240 godzin zajęć) i ukończyć je. W Komendzie Głównej PSP nie ustalono jeszcze, czy otrzymają oni jakieś ułatwienia, np. ze względu na zdobytą praktykę, ani ile będzie kosztowała nauka.

Posted by pracuj at 11:02:13 | Permalink | No Comments »

Friday, March 20, 2009

Nie donieśli zaświadczeń, więc pieniądze przepadły

Firma, która nie ma wszystkich wymaganych dokumentów, powinna się dobrze zastanowić, czy startować w przetargu. Może bowiem stracić wadium.

Od października 2008 r. przepisy przewidują, że wykonawca, który nie uzupełni na wezwanie brakujących lub wadliwych dokumentów, traci wadium. Są już pierwsze efekty ich stosowania. Przekonała się o tym firma Polgen startująca w zorganizowanym przez Uniwersytet Jagielloński przetargu na specjalny system badania genomu. Straciła 9 tys. euro, bo nie uzupełniła na czas zaświadczeń z Krajowego Rejestru Karnego i ZUS.

Sprawę komplikował fakt, że przetarg odbywał się w okresie noworocznym. 29 grudnia spółka dostała wezwanie do uzupełnienia brakujących zaświadczeń. Zamawiający dał jej na to czas do 6 stycznia. Firma odpowiedziała dopiero 7 stycznia, prosząc o więcej czasu na dostarczenie dokumentów. Uniwersytet wykluczył ją z przetargu, informując jednocześnie o zatrzymaniu wadium.

Lokata strukturyzowana Zyskaj z Frankiem mBank proponuje Klientom lokatę strukturyzowaną opartą na kursie CHF/PLN, dzięki której można zbilansować wysokość raty kredytu hipotecznego we frankach szwajcarskich.

Przyczyna leży prawie zawsze po stronie firmy

Firma zwróciła się do Krajowej Izby Odwoławczej. Argumentowała, że tak naprawdę jej oferta podlegała odrzuceniu, gdyż i tak nie spełniała wymagań stawianych przez zamawiającego. A w takiej sytuacji nie wzywa się już wykonawcy do uzupełnienia braków formalnych. Nawet gdyby zaś przyjąć, że wezwanie było zgodne z prawem, to nieuzupełnienie dokumentów nie wynikało ze złej woli, tylko z obiektywnych przyczyn – okresu noworocznego i choroby pracownika umocowanego do dokonywania czynności w tym postępowaniu. Nie przekonała jednak składu orzekającego.

Odwołujący się nie udowodnił, że niezłożenie dokumentów nie wynika z jego winy. Miał wystarczająco dużo czasu, aby zdobyć wymagane dokumenty, a mimo to nie dochował wyznaczonego terminu. Co więcej, nie wykazał należytej staranności w dbaniu o własne interesy, ponieważ o przesunięcie terminu wniósł dopiero po jego upływie – uzasadniła wyrok przewodnicząca składu orzekającego Ewa Jankowska (KIO/UZP 141/09), zaznaczając, że nie było podstaw do odrzucenia oferty z powodu jej niezgodności ze specyfikacją. Firma nie zamierza skarżyć tego wyroku.

Zdaję sobie sprawę, że jest podstawa prawna do zatrzymania nam wadium. Pytanie tylko, czy przepisy nie idą za daleko. Poza klęską żywiołową trudno sobie wyobrazić sytuację, w której przyczyna nieuzupełnienia dokumentów nie będzie leżeć po stronie wykonawcy – mówi Paweł Machejko, prokurent spółki Polgen.

Pozostaje tylko sąd

Przepis o zatrzymywaniu wadium jest szalenie krzywdzący dla przedsiębiorców. Jego celem miało być uniemożliwienie zmów cenowych. Tymczasem uderza on również, a może nawet przede wszystkim, w uczciwe firmy – uważa Ewa Wiktorowska, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Konsultantów Zamówień Publicznych. Jeśli wykonawca nie ma 100 proc. pewności, że spełnia wszystkie warunki, lepiej niech się poważnie zastanowi, czy składać ofertę i ryzykować utratę wadium – doradza. Problem w tym, że przedsiębiorcy nie zawsze wiedzą, czy spełniają warunki. Czasem ich przekonanie jest błędne, a wówczas grozi im utrata wadium.

Z opisanego wyroku płynie jeszcze jeden ważny wniosek. Firma, która chce kwestionować samo zatrzymanie wadium, nie może tego robić przed KIO. W odwołaniu musi bowiem wykazać posiadanie interesu prawnego w uzyskaniu zamówienia, a to jej się nie uda, skoro i tak nie może wygrać przetargu. Podważyć podstawy do zatrzymania wadium można jedynie przed sądem powszechnym.

Sławomir Wikariak
Rzeczpospolita

Nowela miała ukrócić zmowy cenowe
Jak wyglądał ten proceder? Dwie firmy (najczęściej powiązane ze sobą kapitałowo) składają oferty z różnymi cenami. Załóżmy, że jedna opiewa na 35 mln zł, a druga na 50 mln zł. Do tańszej celowo nie dołączano niektórych dokumentów. Po otwarciu ofert spółki sprawdzały, czy inna firma zaproponowała cenę mieszczącą się między ich ofertami. Jeśli nie, to nie reagowały na wezwanie do uzupełnienia dokumentów. W ten sposób spółka, która oferowała niższą cenę, była wykluczona z przetargu. Zamawiający, chcąc nie chcąc, musiał zaś wybrać droższą ofertę. Teraz, jeśli wykonawca nie uzupełni dokumentów, traci wadium. Problem w tym, że godzi to nie tylko w nieuczciwe firmy, ale także w te, które, składając ofertę, nie są nawet świadome, że nie zdołają uzupełnić dokumentów.

Posted by pracuj at 16:17:08 | Permalink | No Comments »